metamorfoza pierścionka

Jakiś czas temu kupiłam w sklepie z używanymi meblami... pierścionek (o ile pamiętam za 5 albo 8 zł). Mój eR. odrazu nazwał go gofrem. I właśnie ta gofrowatość mi się nie podobała, sam kształt pierścionka owszem, ale ta kratownica moim zdaniem wyglądała tandetnie. Istnieje też taka teza, że mógł on wyglądać wg mnie niewystarczająco prosto :) Sama nie wiem ale COŚ mi przeszkadzało w noszeniu go na dłoni. Pojawiły się plany oddania go do jubilera, w celu usunięcia tej kraty, ale całe szczęście nie miałam czasu go zanieść. Dzisiaj przypomniało mi się, że pierścionek leży w szufladzie, a ja niedawno przyniosłam papier ścierny w celu wygładzenia cekolu na ścianie. Znalazłam gofra i zabrałam się do szlifowania. Nie zajęło mi to 5 minut. Pierścionek wg mnie zaczął nadawać się do użytku. Krata zniknęła, a na jej miejscu pojawiło się proste srebro o porysowanej fakturze.
po szlifowaniu
przed szlifowaniem