Babcine Hortensje







W wielkim słoju spoczywa nowy gość, bukiet hortensji z ogrodu dziadków. Obecnie w procesie zasuszania według przepisu dziadka "mało wody na dnie". Hortensja to mój ulubiony kwiat, obok wrzosów, białych róż i gipsówki. Hmmm żebyście widzieli jaka dumna szłam przez miasto niosąc pęk tych pięknot! :)
Kapelusz - łup ze sklepu z używanymi meblami :) Męski, takiego brakowało w mojej szafie... jedyne... 10zł :)
No i zielona herbata. Ostatnio zaniedbałam picie tego "eliksiru młodości", ale artykuł w Weranda Country, którą lubię czytać przypomniał mi o tym cudownym napoju. Szczególnie o jego właściwościach! Że jest o 25 razy silniejsza od witaminy E i aż o 100 razy mocniejsza od witaminy C. A więc do dna! tak 10 kubków dziennie :)

ps. Myślę że w przyszłym poście ukaże się... sypialnia :)